W Wielkiej Sali byli wszyscy uczniowie jak i pracownicy szkoły. Część młodzieży opowiadała jak spędziła wakacje, druga natomiast udawała, że ich słucha. Jednak w tym gronie znalazły się dwie osoby pochłonięte zupełnie czymś innym. Przy stole Slytherinu pewien blondyn zajęty był czytaniem myśli pewnej Gryfonki, jednocześnie starając się nie wybuchnąć szczerym śmiechem. " Dlaczego nie dostałam jeszcze swojego planu lekcji? Zgubili go czy co? A może wzięłam za dużo zajęć i nauczyciele nie wiedzą jak to wszystko ze sobą połączyć? Hermiona uspokój się!!! Co? Ja mam się uspokoić? Łatwo Ci mówić przecież nie wiem gdzie mam pierwszą lekcję, a to już za piętnaście minut. Orzeszku. Policz do 10. Jeden, dwa, trzy ....dziesięć. A teraz powiedz Gryfoni to tchórze. Gryfoni to... Co? Jeju nie dość, że mam rozdwojenie jaźni to jeszcze ta druga gada głupoty. Cudnie! Po prostu super." Nagle w sali rozległ się huk krzesła uderzającego o posadzkę. To Draco spadł z niego, śmiejąc się i zapinając o oddechu.
-Co Cie tak śmieszy?
-To, że tak łatwo dałaś się nabrać na rozdwojenie jaźni.
-Ja ci zaraz pokaże...
-Kochani, kochani- dyrektor rozpoczął swoją wypowiedź, co diametralnie zmieniło plany Miony- Dwójka uczniów z naszej szkoły pojedzie na 5 dniową wymianę z najlepszą mugolską szkołą w Polsce.
-Hej Granger to coś dla Ciebie-wrzasnął Smok na cały głos.
-Ma Pan racje Panie Malfoy, a skoro Panu tak bardzo podoba się ten pomysł to potowarzyszy Pan Pannie Grander.
-Słucham?- Na raz rozległy się głosy dwójki "szczęściarzy"- Panie Dyrektorze-głos zabrała Miona- Ja z wielką chęcią pojadę na tą wymianę, ale obawiam się, że Draco by sobie nie poradził.
-Co? Uważasz, że sobie nie poradzę? Jeszcze zobaczymy. Kiedy wyjeżdzamy?
-Już.
Nie zdążyli dokończyć pytania, a już znaleźli się na korytarzu czternastki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz