poniedziałek, 29 kwietnia 2013

 W Wielkiej Sali byli wszyscy uczniowie jak i pracownicy szkoły. Część młodzieży opowiadała jak spędziła wakacje, druga natomiast udawała, że ich słucha. Jednak w tym gronie znalazły się dwie osoby pochłonięte zupełnie czymś innym. Przy stole Slytherinu pewien blondyn zajęty był czytaniem myśli pewnej Gryfonki, jednocześnie starając się nie wybuchnąć szczerym śmiechem. " Dlaczego nie dostałam jeszcze swojego planu lekcji? Zgubili go czy co? A może wzięłam za dużo zajęć i nauczyciele nie wiedzą jak to wszystko ze sobą połączyć? Hermiona uspokój się!!! Co? Ja mam się uspokoić? Łatwo Ci mówić przecież nie wiem gdzie mam pierwszą lekcję, a to już za piętnaście minut. Orzeszku. Policz do 10. Jeden, dwa, trzy ....dziesięć. A teraz powiedz Gryfoni to tchórze. Gryfoni to... Co? Jeju nie dość, że mam rozdwojenie jaźni to jeszcze ta druga gada głupoty. Cudnie! Po prostu super." Nagle w sali rozległ się huk krzesła uderzającego o posadzkę. To Draco spadł z niego, śmiejąc się i zapinając o oddechu. 
-Co Cie tak śmieszy?
-To, że tak łatwo dałaś się nabrać na rozdwojenie jaźni.
-Ja ci zaraz pokaże...
-Kochani, kochani- dyrektor rozpoczął swoją wypowiedź, co diametralnie zmieniło plany Miony- Dwójka uczniów z naszej szkoły pojedzie na 5 dniową wymianę z najlepszą mugolską szkołą w Polsce.
-Hej Granger to coś dla Ciebie-wrzasnął Smok na cały głos.
 -Ma Pan racje Panie Malfoy, a skoro  Panu tak bardzo podoba się ten pomysł to potowarzyszy Pan Pannie Grander.
-Słucham?- Na raz rozległy się głosy dwójki "szczęściarzy"- Panie Dyrektorze-głos zabrała Miona- Ja z wielką chęcią pojadę na tą wymianę, ale obawiam się, że Draco by sobie nie poradził.
-Co? Uważasz, że sobie nie poradzę? Jeszcze zobaczymy. Kiedy wyjeżdzamy?
-Już.
Nie zdążyli dokończyć pytania, a już znaleźli się na korytarzu czternastki.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

- Czy już umarłam?- ból głowy był nie do zniesienia. Nie wiem jak się to znalazłam, ale tak szczerze mam to gdzieś. Obecnie marzę tylko o tym, by stracić przytomność.  – Jeżeli nie, to chcę zdychać szybciej!!!
                Do moich uszu doszedł stłumiony śmiech.
-Super, nawet Bóg się ze mnie śmieje.
                Moja podświadomość zaczęła mi podpowiadać, że powinnam się czegoś napić. Skupiłam się na tym cichym głosiku w mojej głowie. Rzeczywiście mój język jest całkowicie wyschnięty.  Podpieram się ręką i podnoszę. Moim oczom ukazuje się  niewielka <przynajmniej moim zdaniem> butelka. Wypijam jej zawartość  stosunkowo szybko. Oparcie mojej ręki nagle się porusza. Zgięłam palce i poczułam  czyjeś kolano. Już miałam panikować, gdy pomyślałam, iż to pewnie nogi Harrego lub Rona. Zaraz potem odleciałam.
                Znowu jestem na przyjęciu.
- Matko Boska- wykrzyczałam, znaczy wrzasnęłam, ale nic nie było słychać, nawet gdybym zdarła sobie struny głosowe nikt nie zwróciłby na mnie uwagi. Nie wiem co mnie bardziej przeraża to, że straciłam głos, czy to, że naprzeciwko mnie stoję ja razem z Harrym i Ronem. Dołącza do nas Zakon Feniksa. Widzę, jak zaczynam płakać. Wiem co mi powiedzieli. Nie chcą mnie. Uważają mnie za słabą mugolkę, która nie nadaję się do walki z Voldemortem. Tyle razy im pomagałam i ratowałam z opresji, a oni sądzą, że będę im tylko przeszkadzać. Nagle w tłumie zauważyłam ciemną czuprynę. Nie kojarzyłam tego chłopaka. Korzystając   z tego, że nikt mnie nie widzi postanawiam za nim pójść. Staję dokładnie naprzeciwko chłopaka i doznaję szoku. Kolor włosów się nie zgadza, ale te zimne i bezduszne oczy poznam wszędzie. Draco Malfoy. Co ten pajac robi na przyjęciu dla Gryfindoru?
Pociąg nagle zahamował, przez co spadłam z siedzenia. Otworzyłam oczy. Okazało się, że przez sen płakałam. Zaczęłam jeszcze bardziej ryczeć, gdy uświadomiłam sobie, że nie mam  z kim porozmawiać o koszmarze i uczuciach. A może jednak mam. Przecież oprócz mnie została siostra Rona. Nie wiem, czy to najlepszy pomysł, gdyż nigdy dobrze się nie dogadywałyśmy. Wszystko przez to, iż obydwie chciałyśmy zdobyć serce Harrego.  Rozmyślania zostawię na później, bo muszę wreszcie wysiąść z pociągu. Gdy szłam do zamku zauważyłam rudę włosy. Postanowiłam schować dumę do kieszeni.
-Ginny!!! Poczekaj!!!
-Co się stało ? Dlaczego płakałaś? - odpowiada mi dość szorstkim głosem, w którym jednak potrafię odczuć nutkę współczucia
- To może poczekać. Chciałabym Cię przeprosić za wszystkie przykrości. Uważam, że dziewczyny nie powinny się kłócić o chłopaka.  Odpuszczę sobie Harrego, właściwie nigdy nic do niego nie czułam, poza szczęrą przyjaźnią. Był dla mnie raczej jak brat, ale nikt więcej. Dopiero niedawno zdałam sobie z tego sprawę.
-Naprawdę? Dziękuję!!! Też Cię przepraszam. A teraz powiedz mi, dlaczego płakałaś...
                Zaczęłam opowiadać co się ostatnio wydarzyło. Nim się spostrzegłyśmy, okazało się, że siedzimy w Wielkiej Sali przy stole Gryfindoru. Dumbledore powiedział, iż w wakacje dormitoria zostały przebudowane w taki sposób, że w jednym pomieszczeniu ma być jedna dziewczyna lub chłopak z Slitherinu i Gryfindoru. Dyrektor zaczął czytać listę przydziału. Gdy skończył, zapytał się, czy grono pedagogiczne kogoś nie pominęło. Zgłosiłam się. Okazało się, że oprócz mnie nauczyciele pominęli Draco.
- O ironio – powiedziałam pod nosem.(Co? Naprawdę w takiej chwili przypomina mi się tekst z Odlotowych Agentek. Racja to była moja ulubiona mugolska bajka i znam na pamięć wszystkie dialogi, ale dlaczego używam ich w takiej chwili?)
-Skoro tylko Wy zostaliście, to chyba oznacza, że razem zamieszkacie.
                Przerzuciłam otępiły wzrok z Dyrektora na Malfoya i zobaczyłam ten jego ironiczny uśmieszek.  Już wiem co mnie będzie czekało przez cały rok. Spostrzegłam, że świat wiruje mi przed oczami. Odchodziłam w otchłań. Niewątpliwie czekałoby mnie  bliskie spotkanie z podłogą, gdyby nie jakieś silne ramiona, które złapały prawdopodobnie w ostatniej chwili.
                Gdy się obudziłam, okazało się, że leżę w łóżku. Rozejrzałam się po pokoju. W pokoju było zupełnie ciemno, gdyby nie światło bijące od ognia z kominka. Nagle zobaczyłam  puste oczy, wpatrujące się we mnie. Już miałam krzyczeć, kiedy ktoś wypowiedział szeptem nieznane mi dotąd zaklęcie.
Autorka : Merci
Redakcja :Kotka
PS.
Oczekujcie nowego rozdziału jeszcze do końca tygodnia.
Bardzo przepraszamy za opóźnienie, postaramy się teraz znacznie częściej dodawać posty - co wy na to, żeby notki pojawiały się dwa razy w tygodniu ?

środa, 13 marca 2013

Prolog


            Światło księżyca oświetlało mroczne uliczki osiedla Fiverstirit. Chwilę po północy dało się usłyszeć i to dość wyraźnie ze względu na cisze tu panującą trzaśnięcie charakterystyczne dla teleportacji. Po krótkim czasie zza zakrętu wyłoniła się „czarna” postać, którą śmiało można by nazwać duchem czy raczej upiorem, gdyby nie jasna blond czupryna wystająca spod kaptura. Chłopak, o tak rzadkim imieniu – Draco, przemierzał żwawym krokiem w dużej mierze opustoszałą dróżkę. Kręcili się tu teraz tylko pijacy, nie baczący na niebezpieczeństwo czyhające na swoją ofiarę z każdej strony. Stąd nie było już ucieczki. Młody Malfoy po kwadransie nieustannej wędrówki skręcił w stronę, niegdyś pięknego, dworu należącego do jego rodziny. Z pozoru pewnie przekroczył jego próg. Jednak w głowie przystojnego arystokraty toczyła się nieustanna walka – chciał zachować twarz, ale z drugiej strony nie potrafił wyrzucić z pamięci wydarzeń, którego właśnie tu się w przeszłości rozgrywały – już jako mały chłopiec czuł się samotny, ojciec wpajał mu do głowy wręcz chore reguły, zasady, do których chłopak już jako sześcioletnie dziecko musiał się stosować, dodatkowo to w tym miejscu zmarła najbliższa mu osoba na tym świecie. Jego rodzicielka, mimo sprzeciwu swego męża, próbowała okazać mu trochę miłości. Dość – powiedział do siebie w duchu blondyn. Po chwili słabości ponownie „założył” na siebie maskę. Zasada „nie okazuj uczuć” nadal działała. Nie rozglądając się już na boki ani nie odwracając za siebie parł naprzód ostrożnie stawiając każdy krok. Przystanął dopiero, gdy przed jego oczami zmaterializował się lekko zmęczony życiem staruszek. Po chwili milczenia wzrok mężczyzny spoczął na dziedzicu małej fortuny.

- Mam dla Ciebie zadanie...


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tak, tak. Wiemy. Strasznie krótkie. Możemy tylko zapewnić, że rozdziały będą już zdecydowanie dłuższe :)