Światło księżyca
oświetlało mroczne uliczki osiedla Fiverstirit. Chwilę po północy
dało się usłyszeć i to dość wyraźnie ze względu na cisze tu
panującą trzaśnięcie charakterystyczne dla teleportacji. Po
krótkim czasie zza zakrętu wyłoniła się „czarna” postać, którą
śmiało można by nazwać duchem czy raczej upiorem, gdyby nie jasna
blond czupryna wystająca spod kaptura. Chłopak, o tak rzadkim
imieniu – Draco, przemierzał żwawym krokiem w dużej mierze
opustoszałą dróżkę. Kręcili się tu teraz tylko pijacy, nie
baczący na niebezpieczeństwo czyhające na swoją ofiarę z każdej
strony. Stąd nie było już ucieczki. Młody Malfoy po kwadransie
nieustannej wędrówki skręcił w stronę, niegdyś pięknego, dworu
należącego do jego rodziny. Z pozoru pewnie przekroczył jego próg.
Jednak w głowie przystojnego arystokraty toczyła się nieustanna
walka – chciał zachować twarz, ale z drugiej strony nie potrafił
wyrzucić z pamięci wydarzeń, którego właśnie tu się w
przeszłości rozgrywały – już jako mały chłopiec czuł się
samotny, ojciec wpajał mu do głowy wręcz chore reguły, zasady, do
których chłopak już jako sześcioletnie dziecko musiał się
stosować, dodatkowo to w tym miejscu zmarła najbliższa mu osoba na
tym świecie. Jego rodzicielka, mimo sprzeciwu swego męża, próbowała okazać mu trochę miłości. Dość – powiedział do siebie w
duchu blondyn. Po chwili słabości ponownie „założył” na
siebie maskę. Zasada „nie okazuj uczuć” nadal działała. Nie
rozglądając się już na boki ani nie odwracając za siebie parł
naprzód ostrożnie stawiając każdy krok. Przystanął dopiero,
gdy przed jego oczami zmaterializował się lekko zmęczony życiem
staruszek. Po chwili milczenia wzrok mężczyzny spoczął na
dziedzicu małej fortuny.
- Mam dla Ciebie zadanie...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak, tak. Wiemy. Strasznie krótkie. Możemy tylko zapewnić, że rozdziały będą już zdecydowanie dłuższe :)
Kiedy następny rozdział?
OdpowiedzUsuń